piątek, 30 września 2011

008 Dwa odbicia: uśmiech i nienawiść

Gdybym potrafiła to zrozumieć... Zmiany do których tak bardzo mnie ciągnie, które tak bardzo pobieram, a których sama nie potrafię zaakceptować. Nie można się oszukiwać. Nic nie będzie już jak dawniej, wszystko idzie do przodu łącznie ze mną... Ale... Mam tak ogromną słabość do tego miejsc i ludzi, że uśmiech sam ciśnie się na buzie. Zdążyłam już zapomnieć o tym wszystkim, a przecież... dobrze się skończyło, bez ofiar można by rzec. Tylko czy takie cofanie się jest dobre, a może ja właśnie poszłam do przodu, bo nie traktuję już tego wszystkiego tak jak kiedyś? Wiem jedno! Zawsze mam ogromny mętlik w głowie, zawsze zastanawiam się 'co by było, gdyby' i dlaczego w ogóle o tym myślę.. 

Nie wiem jak nazwać to, co o tym myśleć. Nie szczere słowa wypowiadane prosto w oczy, jestem tego świadoma, ale chcąc nie chcąc muszę uwierzyć. Pomiędzy myślami ja sama chcę pozbyć się tych negatywnych, a tylko wiarą w te właśnie kłamstwa mogę to załatwić. Niech mnie to nie obchodzi!
A ja? Ja w dalszym ciągu nie potrafię odnaleźć się w nowym otoczeniu, pomimo, że spotykam wspaniałych dookoła mnie ludzi. Widzę, problemy każdego odbijające się jedynie w lustrze. Każdy coś ukrywa, każdy chowa jakieś tajemnice, każdy ma drugie dno. Doszukuję się tego na siłę próbując odnaleźć coś znajomego, coś co da mi poczucie bezpieczeństwa. To jeszcze nie ten moment, nie ten czas. Musze odnaleźć siebie w tym wszystkim i stworzyć to, co chcę.

No a dzisiaj całkiem przyjemnie spędzony wieczór z dziewczynami powyżej. Jutro również zapowiada się dosyć sympatyczne ognisko. MAMY JESIEŃ! Przechodząc pod kolorowymi liśćmi spadającymi na chodnik, w głowie mimo wszystko również pojawiają się kolorowe myśli, dające nadzieję na nadchodzący lepszy czas. Czekamy wszyscy z niecierpliwością...

sobota, 17 września 2011

007 Gdyby każdy wiedział...


Czuję się tak strasznie dziwnie, bez własnego miejsca, tracę jakiekolwiek poczucie bezpieczeństwa. Znowu to cholerne uczucie, kiedy chcę ale nie mogę, kiedy wiem, że stać mnie na więcej, kiedy coś ucieka mi sprzed nosa a ja nie mogę tego złapać i sprawdzić.

Trochę z dzisiaj




Wracamy do punktu wyjścia, czyli użalanie się nad sobą, sorry ale najwyższa pora nazwać rzeczy po imieniu. Nie wiem co się stało ludziom, ale ... brak słów.... Nic mi się nie chce.