wtorek, 28 lutego 2012

022 Tylko śmierci jesteśmy pewni

Tonight I want you to forget all of your insecurities, I want you to reject anyone or anything that ever made you feel like you don't belong or don't fit in...
 To nadal nieodpowiedni moment na jakieś wielkie szczęście, ale jednak humor u wszystkich wokół mnie zmienia się z godziny na godzinę. W sumie to nigdy nie wiadomo na ile stać drugą osobę, w kwestii okłamywania wszystkich dookoła i siebie samego. Rąk nie da się wyciągnąć do każdego, mamy tylko dwie, więc za cholerę. Chyba aktualnie , będę korzystać, z tego, co mi zostało, albo co po prostu pojawia się na chwilę, bo muszę tą chwilę właśnie zapisać jako priorytet. To nie świat jest zły, tylko to jak się go postrzega. Kiedy coś nami ruszy, nic się nie zmienia, poza punktem widzenia...
Fajnie, że w szkole zaczęło się zapierdalanie, szkoda, że dalej cisnę na farcie. Pieprz, rozkręcanie ławek i 'chcesz rękawiczki?" ♥ całkiem słodziutkoooooooooo

piątek, 24 lutego 2012

021 I can't see your body moveing

Poprawia mi humor... na chwilę.

Bo to tak jakby bolały mnie tamte godziny, które zapisały się w pamięci niczym sny, o których chcę opowiedzieć dokładnie, a jednak najistotniejszych szczegółów nie potrafię sobie przypomnieć. W myślach przewijają się pojedyncze zdania, zupełnie wyrwane z kontekstu, kiedy chciałabym wiedzieć wszystko. Może wtedy, poplątane sformułowania nabrałyby sensu? Nasza bezsilność przeraża mnie najbardziej, to przez nią właśnie leją się łzy. Jednak łzy nigdy nie oddawały gestu podniesienia rąk do góry, poddania się. Bywają błędnie odczytywane, a to tylko chwilowy brak pomysłu na dalsze kroki, chwilowa bezradność...

 Zastanawiam się, ile problemów przyniesie nam nowy kolega z klasy? Czekam na Medżi. Pora z tym skończyć...

niedziela, 12 lutego 2012

020 W Twojej głowie

Tak w zasadzie to mnie to nawet nie obchodzi.  Trujemy się. Tak! Trujemy się ewidentnie, ale oni też. Grammy niestety nie obejrzę, ale mocno trzymam kciuki...


Ktoś się poddaje. Dobrze! Ktoś się przyznaje do błędu. Lepiej!
Niezniszczalna nienawiść umiejętnie przemyka pomiędzy nami. Tak, nie. Każdej nocy okłamujemy siebie przed snem z nadzieją, że to wszystko rano okaże się prawdą. Ja chyba wiem już, co potrzebuję. Wiem co mam robić, żeby było dobrze i wiem, że to co robię aktualnie jest złe. Tylko czy to zmienia cokolwiek? Zawsze będziemy wracać do złych nawyków, więc jak tego uniknąć. Nieustannie tocząca się walka, a wszystko jest w głowie. Tam się zaczyna... i kończy.


Bo jedni kombinują, jak przyłapać innych, a inni kombinują aby ich nie przyłapano. Całkiem udane ferie. Spodziewałam się czegoś innego, ale jednak.Czasami trzeba po prostu znaleźć swoje miejsce. Ja nie mogę uwierzyć w to co się dzieje tu i tam.

Szkoło... Brak słów...

Wczorajszy wieczór spędzony w absolutnie najlepszym towarzystwie w klamotach ♥ A z piątkowej imprezy wyciągnęłabym jednak trochę więcej. Chyba idę się przywitać z prezentacją na PO...

czwartek, 9 lutego 2012

019 Nowe całkiem zajebiste słowo, całkiem idealne.

Zaczynam świrować! Boję się, że nie wyrobię! Przecież to jest tak blisko a ja jestem na lodzie... Pora się ogarnąć! Niema, że tak o, przelatują mi marzenia koło nosa!

Bo niby nie jestem sama! Uśmiech tu, uśmiech tam. Nie, skądże, nie jestem sama. Ale wpadam razem z wszystkimi w bagno paranoi i zakłamania... Tak miśki najsłodsze, wszyscy razem dusimy się powoli. Już od dłuższego czasu powtarzam: toksyczne towarzystwo. Albo zostaniemy we 3, albo wykruszymy się razem z całą resztą. Taką widzę przyszłość, takie będą konsekwencje obecnych wniosków, wydarzeń i postanowień.

W dalszym ciągu zastanawia mnie, czy dałabym radę sama zmienić cokolwiek. Ale to nie szachy, czy simsy, że będę ustawiać wszystko i wszystkich tak jak mi się podoba. To nie gra, ale do rozsądku to wszystko również nie prowadzi, więc może jednak. Chcę zmienić swoje podejście, tylko takie mam pole manewru. Albo miałam, bo i o to muszę nawet walczyć.
Chciałabym jedynie wiedzieć czym kończy się w takim razie owa gra, czy ktokolwiek może zwyciężyć i co się stanie z przegranymi. Tak jak napisałam, uśmiech tu, uśmiech tam, a toczy się rywalizacja. HAHA o co? O uznanie? Nie, przyjaciele nie muszą o to walczyć, "przyjaciele". Może o zaufanie? Tak tego zdecydowanie nam brak, ale to przez nieustanną walkę. Chyba, że nie każdy jest tym za kogo się podaje. Hipokryta! Tak! Jest taki jeden. Jak JOKER w kartach. Niby zwycięski, ale zawsze miesza najwięcej. Albo ja z tym skończę, albo wszyscy potoczymy się na dno za sprawą manipulatora. Moje wrogie nastawienie przekracza wszelkie granice. Ale trzyma się wrogów bliżej...



 Hej mała! Nie każdemu możesz ufać. Nie każdemu możesz wierzyć. Nie popadaj w chore sytuacje tylko dlatego, że ktoś umiejętnie wykorzystuje Twoje słabości.
Znalazłam to, co chciałam! Teraz pora działać! Żeby było lepiej. Przecież najbardziej docenia się to, o co się walczy od samego początku. I ja mogę się żalić, mogę narzekać, ale wiem że wszystko gdzieś prowadzi.

Zuzinka jutro wraca, Martynka jutro zapomina o wszystkim i pora "zakończyć" ferie, tak, jak się je rozpoczęło. ;]