Ktoś się poddaje. Dobrze! Ktoś się przyznaje do błędu. Lepiej!
Niezniszczalna nienawiść umiejętnie przemyka pomiędzy nami. Tak, nie. Każdej nocy okłamujemy siebie przed snem z nadzieją, że to wszystko rano okaże się prawdą. Ja chyba wiem już, co potrzebuję. Wiem co mam robić, żeby było dobrze i wiem, że to co robię aktualnie jest złe. Tylko czy to zmienia cokolwiek? Zawsze będziemy wracać do złych nawyków, więc jak tego uniknąć. Nieustannie tocząca się walka, a wszystko jest w głowie. Tam się zaczyna... i kończy.
Szkoło... Brak słów...
Wczorajszy wieczór spędzony w absolutnie najlepszym towarzystwie w klamotach ♥ A z piątkowej imprezy wyciągnęłabym jednak trochę więcej. Chyba idę się przywitać z prezentacją na PO...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz