sobota, 31 grudnia 2011

016 Tony don't care about anything

Trzy rzeczy których boję się najbardziej na świecie. Wszystkie trzy, które doświadczyłam w minionym roku... Tak notki z 31 grudnia zawsze są poświęcone przemyśleniom! Zawszę będziemy się rozdrabniać na malutkie drobnostki, które wpłynęły na przeszłość. Kiedyś straciłam o wiele więcej niż w tym roku, kiedyś też płakałam o wiele częściej, mimo wszystko mogę jednak powiedzieć, że ten rok był najgorszym, a jednak bagaż doświadczeń wzbogacił się o masę wspomnień i nauczek. Bo gdyby nie zazdrość, to mielibyśmy o wiele więcej niż mamy dzisiaj. Gdyby nie fałsz spotykany codziennie dwa kroki ode mnie, nie nauczyłabym się jak bardzo można przejechać się na zaufaniu i jak niepozorni potrafią być 'przyjaciele'. 1)Rozczarowanie, które chowało się za każdymi planowanymi wypadami, pokazało mi jak szerokie dwie strony posiada, a jednak. 2)Strach przed stratą, nie dał mi niczego! Kiedy w końcu nauczyłam się określać swoje położenie w danej sytuacji, pojawia się czerwone światełko 'nie przywiązuj się za szybko', a jednak lecę dalej do przodu i brnę! Ten strach towarzyszy mi nawet dzisiaj, głównie dzisiaj... 3)Pająki niczego nie wniosły do mojego życia -.-


Sylwestra spędzam DOSYĆ NIE TYPOWO ale! Co mnie nie zabije.... :)



Mogę się jedynie uśmiechnąć do tego wpisu! Tak na pożegnanie!

poniedziałek, 12 grudnia 2011

015 Such a lonely day. The most lonely day of my life...




Czym jest zemsta i dlaczego tak często się jej domagamy? Odwet za wyrządzoną nam krzywdę, postrzegany jako szkodliwy. Kieruje nami osobista żądza odegrania się na przeciwniku. „Oko za oko, ząb za ząb”.
Ktoś po prostu zaszedł nam za skórę, więc teoretycznie zasługuje na nauczkę, niech wie z kim zadziera. Wściekłość i nienawiść, które zazwyczaj idą w parze. Uczucie wyższości. Wiesz że jesteś w stanie odwdzięczyć się komuś z przytupem. Potwornie negatywne zjawisko. Głupota, w której całkowicie się zatracamy, pochłania. Nie powinniśmy przecież żądać czyjegoś zła dla własnej satysfakcji. Niszczenie drugiego człowieka to jak powiedzenie 'po trupach do celu. 'Złe' zjawisko daje nam to podłe uczucie wyższości. Pojawia się z Nienacka i zadawala, daje satysfakcję. Cholerną satysfakcję z wygranej! Gdyby nienawiść pojawiała się znikąd, zdecydowanie łatwiej byłoby ją zwalczyć... zawsze znalazłby się sposób na ogarnięcie czyjejś wady lub po prostu bliższe poznanie danej osoby. Gorzej jest natomiast gdy to negatywne uczucie wywodzi się właśnie z bliższego poznania. Ktoś po prostu prowokuje nas swoim zachowaniem. Obraca nasze słowa w kłamstwo i nastawia innych ludzi przeciwko. Dlaczego takie głupoty w ogóle zaprzątają mi głowę? Wszystko tez zależy od tego kim jesteśmy. Jedni wolą zapomnieć, a inni rozdrapują na siłę rany, chcąc zemsty za jakąś głupotę. Coś co pochłania całkowicie. Mówi się, że zemsta nie przynosi żadnych korzyści, no, przynajmniej nie powinna. Dlaczego zatem powołujemy się na nią? Dlaczego tak często się  jej domagamy i dlaczego to zadowolenie bądź co bądź jest? Czemu w oczach pojawia się błysk przy samym planowaniu? Jak mówią, ZEMSTA JEST SŁODKA! Ile chcę a ile mogę. Ile potrafiłabym zrobić, ile powiedzieć i ile tylko pomyśleć? Podobno wyrządzona krzywda wraca. To byłoby sprawiedliwie... Wtedy nauczylibyśmy się zaczynać od siebie.


Po raz enty, podnoszę się, nie sama, ale jednak. Po raz enty wmawiam sobie, że to już ostatni. Po raz enty wszystko kręci się wokół nienawiści. Ale nie zmienię swojego nastawienia, podając komuś dłoń, padam na kolana, zupełnie jak nożem w plecy. Tylko… ja wstanę, zawsze wstaję, on nie wstanie, będzie upadał przed nami wszystkimi, ale już nie będzie mi żal, już nie będzie mi przykro. Będę potrafiła zaśmiać się w oczy, kiedy tracisz coś, z własnej głupoty, pora nauczyć się, że za błędy się płaci-słono. 
Zwykłość dzisiejszego dnia jest nieco poniżej normy. Jestem dalej w szoku, po genialnym czynie Martynki 'czyje to było? powiedz, że tego nie zrobiłaś, błagam' :D 
Wieczorem z Górną Geminji. Mariusz ... ŚCIANA -.- Ale poprawiłaś mi humor, po tym całym chorym dniu, pośmiałam się z głupotek i zapomniałam o bzdurach. Seans filmowy ułożony na całą przerwę świąteczną i ferie, ale gdybym nas nie znała, jeszcze pomyślałabym, że nam to wypali, pomyślałabym, że nie zastąpimy tego różnymi innymi pierdołami, które będziemy potem wspominać hooohoooohoohoohohohohhoh!♥♥♥♥♥

sobota, 10 grudnia 2011

014 when I look back on my life...

No i było MTN, już zdążyłam zadręczyć 1et moim wokalem, nucąc to niemal na każdej przerwie, zdążyłam też zarazić część tą wspaniałą piosenką! A teraz? Znowu czekam...



Najbardziej ślepi są Ci, na zło we własnych sercach. Zamykam oczy i wyobrażam sobie siebie jako kogoś zupełnie innego, lepszego. Cofam wszelkie błędy, a konsekwencje chowam głęboko do kieszeni. Kiedy powieki uchylają się ku górze, a dookoła wita znowu, wytworzona przeze mnie, szara rzeczywistość. Marzenia przejmuje chęć ucieczki. Po prostu chcę coś zmienić, za wszelką cenę, ale brakuje sił. Ja uśmiecham się do wspomnień i tego, co mogłoby być, z żalem, a wtedy właśnie płynie ostatnia łza, na którą nie  miałam wcześniej odwagi...
Już kiedyś zastanawiałam się nad tym, jak bardzo różni się coś, co chowamy w środku, od tego, co
pokazujemy innym. Mijam, kogoś, kogo mogłoby się wydawać znam, a tak naprawdę nie wiem nic na temat takowej osoby. Człowiek jest przecież tak chory, jak jego sekrety, a te zaś niemal zawsze przerastają nasze wyobrażenie. Niektórzy zamykają się na to, udają, że nie widzą, a ktoś ewidentnie daje znaki, chce coś powiedzieć, przecież każdy tego potrzebuje. Ludzie boją się stawiać czoło problemom, tym bardziej cudzym, zupełnie tak, jakby wyciągnięcie ręki do drugiej osoby było jakimś błędem. Z drugiej jednak strony te chore sekrety działają jak magnes, bo tajemnica przyciąga. Jeśli coś jest dla nas zagadką, chcemy ją rozwiązać, aby później już nie zawracać sobie nią głowy. Nie do wiary, jacy ludzie są daremni...

Focie z zeszłej soboty...


Tak jest. Powoli zaczyna mnie przerażać brazylijska telenowela, która niechcący wtargnęła pomiędzy wszystko. Taka chora bezradność.
Ten weekend zmarnowałam. Chociaż fajnie było 'wspominać' Harrego Pottera z Marsem, a jutro szykuje się całkiem ogarnięta niedziela, mimo faktu, że to właśnie niedziela, wiem, że przyszły piątek i sobota, będą o niebo lepsze, tzn... liczę na to z całych sił! Chciałam napisać tyyyyyle, ale... Idę oglądać skinsów ♥

Wspaniałe uczucie, kiedy ktoś daje Ci do zrozumienia, że cieszy się z Twojej obecności. Lubię być przyjacielem.

Nie zrezygnuję ze swojego życia...

niedziela, 27 listopada 2011

013 Pechowa trzynastka, jakże pechowa ja -.-

Dobra robota Maćka, którego dzieło wstawiam tutaj bądź co bądź NIELEGALNIE ♥ ale jest genialne!
Tak bardzo chciałabym udowodnić, że to nie jest tak jak wygląda, że każdy ma swoje drugie oblicze, które widać, na pierwszy rzut oka, bądź dopiero po bliższym poznaniu. Czasami jest tak łatwo czytać pomiędzy wierszami, a nie jesteśmy nawet w stanie zorientować się, jak drugi człowiek może prześwietlić nas na wylot. Jestem naiwna. Hm... zdecydowanie JESTEM NAIWNA. Gubię się w słowach, nie wiem co kiedy powiedzieć, nie jestem w stanie przewidzieć reakcji drugiej osoby na moją opinię. Teraz muszę udawać, że mnie to nie boli, muszę udawać, że się nie rozczarowałam aż tak bardzo. 'Powinnam była sądzić według czynów, a nie słów'. No nic, dostałam tylko nauczkę na przyszłość. Muszę trzymać się swojej pewności siebie w tej sprawie i wtedy osiągnę to, co zamierzam.

WEEKEND, oczywiście, musi się skończyć, ale jeszcze tylko 5 dni i będzie następny ♥ Piątkowy Mały Książę całkiem dał rade, potem pokrzyczeliśmy sobie a siebie pod szkołą, aby stwierdzić na końcu, że i tak nic się nie wyjaśniło. Obhasane Gemini z Natkiem i Marsem, oraz strażackie makkao. Myślałam, że będzie to piątek nudny jak cholera, ale na podsumowanie tego dnia wpłynęła wiadomość od Franka na nocny SPACER z ekipą baranów ♥ Nie osiągnęłyśmy wówczas zamierzonego celu z Martynką, ale przecież był dzień następny. Wówczas po przesiedzeniu niemal całej soboty w domku, spotkałyśmy się w ten andrzejkowy wieczór i poszłyśmy do... GEMINI! Tak siedziałyśmy wtedy w Gemini, szał na maksa -.- Pojechane jednak autobusem na miasto, gdzie nadszedł czas rozłąki i powędrowałam do najwspanialszych strażaków na świecie, aby jak co sobotę, marznąć na mieście, podczas szukania czegoś, gdzie można usiąść w spokoju i napić się SOCZKU ♥ coś sprawiło że nudny sobotni wieczór, stał się mega wkurwionym sobotnim wieczorem, aczkolwiek historię tego zdania zachowam dla siebie ♥ Dziękuję, do widzenia.


wtorek, 22 listopada 2011

012 Pefnie, pokaż swoje dupsko do kamery

MTN comming soon <33


Najfantastyczniej na świecie.
1, 2, 3, 4, 5, 6, baran, 8, 9...
Już mi nie zależy na niczym, jest tak cudownie. Bynajmniej tak to sobie tłumaczę. Znowu zaczynam powoli wkręcać się w tą całą monotonię, czuję jak wszystko tak szybko miga mi obok i chociaż nad kwestią czy to pozytywne, czy negatywne, można by było się zastanowić, mi akurat nie jest to na rękę. Nie lubię gubić wspomnień. Z poniedziałku na poniedziałek, budzę się z myślą, 'cholera gdzie się podział mój weekend' i odliczam dni do następnego, w każdą środę, w każdą najgorszą na świecie środę, powtarzam sobie 'jeszcze dzisiaj, przetrwam te 8 lekcji, a potem z górki', a w piątki, wracam do domu spóźnionym jak zwykle autobusem, rzucam plecak w kąt i po odpoczynku, znowu jest poniedziałek... i tak w kółko, i tak ciągle, cały czas to samo...
Uśmiechnięte japy, z problemami, jak każdy, chowają drobne zmartwienia za szklanym odbiciem w oczach. Spotykamy drugiego człowieka, który na co dzień podejmuje walkę z własnymi uczuciami, a nie raz z obrzydzeniem do swojej osoby i nie zdajemy sobie nawet sprawy o jego cierpieniu. A my tak samo. Udajemy, że wszystko jest ok, okłamując siebie codziennie. CODZIENNIE. Wszystko teraz jest takie sporne! Możemy wymyślić tysiące argumentów za każdym 'za' i 'przeciw', odpowiedź zawsze leży gdzieś pomiędzy, ale ja nie, ja chcę mieć coś czarne, ALBO białe. Bardzo, bardzo proste. Mogłoby się wydawać...

No, trochę mnie cofnęło do II klasy, nie do wiary, że wszystko tak się pozmieniało. Wróciłam sobie do tych naszych wodzów, GREGORYCH, narzekań przed lekcjami z panią H. i durnych filmików z lekcji. Ha! Wspomnienia to najistotniejsza rzecz z wszystkich możliwych! A jednak nie tęsknię! Pewne kwestie nigdy się nie zmienią, pewni ludzie również, nigdy się nie zmienią. A PRZECIEŻ idziemy do przodu. :)
Też jestem artystą swojego obrazu.

Nic nie zmieni faktu, że w dalszym ciągu jestem rozczarowana jak cholera, ale przecież... mam klasowe piątki w Rudym Kocie, sobotnie szukanie miejsca na mieście ze strażakami i niedzielne popołudnie, podczas którego zapominam o następującym poniedziałku.
Ale kurde, jest pare osób, które faktycznie umilają te 8 godzin ♥

A dzisiaj? Znowu obyło się bez nauki, bo przecież trzeba powłóczyć się z BARANAMI ♥ z kochanymi baranami, barankami Bożymi.

JESZCZE JUTRO I Z GÓRKI !

jutro Sulwurrra♥♥♥

piątek, 18 listopada 2011

011 the lie of it all is much more honest because I invented it

Po pierwsze to nie mogę się doczekać MTN ♥ zapowiedź mnie nakręciła na maksa więc teraz pozostaje tylko nerwówka ♥ ale kocham to! KOCHAM JĄ NAJMOCNIEJ NA ŚWIECIE i będę wszystkich męczyć tą obsesją długo dłuuuugo!
http://www.youtube.com/watch?v=L9oP_CKRUX4
♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥

No i pokazałam znowu . Po raz kolejny zgubiłam się na rozstaju dróg, pomiędzy tym kim jestem, a kim chciałabym. Starając się zachować dystans do nowo poznanych ludzi zapominam o wszystkim, gubię się, ufam i zatracam w fałszywym poczuciu bezpieczeństwa przy danej osobie. Kiedy myślisz, że ktoś w końcu mógłby zająć miejsce przyjaciela, ten nagle ODWRACA SIĘ DO CIEBIE PLECAMI? Nie wiem co się stało, nie chcę wiedzieć, nie obchodzi mnie to ani trochę. Przecież skoro ktoś tak bardzo przypomina mi, jakich cech w człowieku nie lubię najbardziej, bądź na siłę próbuje manipulować, nie zasługuje na szacunek. Jeżeli ktoś, zarzekając się o szczerości, świadomie sam sobie zaprzecza! Ja mogę jedynie śmiać się po cichu z boku i krzywo mierzyć z góry na dół. Bo przecież się dopiero uczę! Bo i tak wiem, że są ludzie na których mogę liczyć mimo wszystko. Przecież lepiej teraz niż miałabym się tak rozczarować za parę miesięcy. Jest tyle cudownych osób, które pomimo tego, że mogę policzyć na palcach, bez wahania potrafiłabym  nazwać najwspanialszymi. Ludzie, z którymi dobrze się bawię i genialnie czuję. Wygląda na to, że nie potrzebuję szufladkowania ich i przyporządkowywania pod nazwy, bo wystarcza to, że są. A ja głupia zapominam o tym, szukam zupełnie w innym miejscu, kiedy wystarczy otworzyć oczy. Tylko dlaczego dociera to do mnie tak późno? Bo wylewanie swoich myśli i analiza każdego słowa wymykającego się z głowy, przez palce stukające o klawiaturę, oraz wielokrotna analiza dają do myślenia. Chyba...

 ♥Fajnie mi się włóczy po mieście z Sylwurką i opowiada o głupotkach ważnych i nie istotnych przy shake'u. Kiedy wizja śmierci pojawia się przy nadjeżdżającej ciężarówce, a krok w tył jest nieunikniony, śmiejemy się głośno, bo zepsułam buta...;*
Sympatycznie jest tez wpaść na straż razem z Natasiem i pośmiać się z najfantastyczniejszych strażaków pod słońcem.
Mazia, dobrze, że Twój internet nigdy nie zawodzi i zawsze mogę wpaść z penkiem!
Całkiem przyjemnie też spotkać Górną od dłuższego czasu i przekazać sobie wszystkie niusy, dając przedsmak tego, o czym opowiemy przy dłuższym spotkaniu.
I Kosek z historiami rodem z telenoweli! Ta z tym, tan z tą, ten tu, ten tamten :*
Lubie czuć tą pewność, że w klasie pozostało jeszcze jednak trochę człowieczeństwa i że mogę odwrócić się za siebie i popatrzeć, jak Grosiu śpi pod ścianą, Martynka naśladuje emotikony, a Maciek udaje obrażonego, bo 'wszyscy po nim jadą', no, a kiedy odwracam się do pleców koleżanki z ławki, gdzieś z oddali wychyla się Zuzia, robi kochaną minkę i posyła buziaka. Fajnie jak przychodzi Michał na przerwie i macha łapskiem przed japą 'czeeeeeść', 'AHAA'. Lubie mówić 'EJ ZBUDUJEMY SOBIE DOM' i zamykać się razem z nimi wszystkimi, w tym wyimaginowanym miejscu, przy opowiadaniach o kolorach ścian i braku kwiatów, poza jednym różowym storczykiem, który będzie trzeba wymieniać co jakiś czas, BO STRACI KOLOR...♥

'To nie dlatego, że byłam nieuczciwa, tylko dlatego, że brzydzę się swoją rzeczywistością'






"Kłamstwo z tego wszystkiego, jest dużo bardziej szczere, bo wymyśliłam je sama"

czwartek, 20 października 2011

010 Po trupach do celu, prosto prosto za tęsknotą

"Potrzebujemy fantazji aby przeżyć, ponieważ realizm jest zbyt trudny" ♥

Gdybym mogła cofnąć czas, nie wykorzystałabym mimo wszystko tej możliwości. Dlaczego? Bo pomimo tęsknoty, która gdzieś tam drzemie w sercu do tego co było, czy do przyjaciół którzy już kiedyś zdążyli się przewinąć przez moje życie, to w dalszym ciągu jestem pewna, że nic nie dzieje się bez przyczyny. Powinniśmy brnąć do przodu i do przodu, z głową i opamiętaniem, ale do przodu, raz szybciej, raz wolniej, żeby nic nas nie ominęło, bądź owszem, bo co z oczu to z serca, ale jednak DO PRZODU. Tak jak kiedyś już pisałam, ty, czy na photoblogu, otaczamy się samymi egoistami, mniejszymi, bądź większymi, aczkolwiek egoistami. Ludzie chyba nawet nie zdają sobie sprawy że horyzonty są szersze niż czubki naszych nosów. Nie ukrywam, że sama taką egoistką jestem, ale jednak, świadomą egoistką.

W poniedziałek i wtorek integrowałam się z klasą, co jak co nie mam zdania. Przepraszam maluszki, ale nie była to najlepsza z moich klasowych wycieczek. Mamy tak nie zgraną klasę, że to się nie mieści w głowie, łącznie z wychowawcom. Ale cóż poradzić, jestem takim beznadziejnym przypadkiem, że bardzo ciężko doprowadzić do sytuacji, abym była w stu procentach zadowolona. Na szczęście są tacy, przy których cały czas mam nadzieję na przyzwoitą przyszłość, oraz wiem, że realizacja jakichś tam marzeń jest realna, bo mogę przy nich sama spełniać swoje aspiracje, czy rozwijać pomysły. Tak czy siak, w tej jakże nie ogarniętej klasie również, całe szczęście, jest garstka takich osób, do śmiechu, lub rozmowy na konkretnym poziomie. Oczywiście focie z integracji muszą być, a więc proszę:





Jakość jest taka zajebista, a to tylko przez te kochane cyfrówki, bo nie mam już w klasie niestety Górnej, która robi najlepsze klasowe FOCIE na świecie i z którą mogę mieć milion pomysłów naraz, albo nie mieć żadnego, ale nudzi się nam też super razem. Pozdrawiam Cię zatem MG i do zobaczenia w sobotę ♥


(kocham kanarów, którzy pomimo tego, jak wydzieram po nich japę w autobusie, dają mi mandat, cukierka i machają na koniec, suuuuuper -.-)

czwartek, 6 października 2011

009 Nos Ci urósł od kłamstw, schowaj go za włosami...

Nie każdy potrafi uszanować to co ma, szansy które dostaje, wykorzystuje, a nie docenia. Chce więcej i więcej i nie potrafi sobie powiedzieć DOŚĆ. Kiedy ktoś, ciągle narzeka i nie dostrzega tego wszystkiego pięknego co go otacza, nie zdaje sobie sprawy, że podbija właśnie cudze marzenia. Nie potrafi dopatrzeć się pozytywnych rzeczy, nabija się a nie cieszy. Nie szanuje, łatwo przyszło, łatwo poszło... Ale to nie tędy droga, bo człowiek mając 'wszystko', nie potrafi marzyć, a bez marzeń szybko się straci, zgubi drogę i zostanie gdzieś z tyłu między własnym wyobrażeniem siebie, a nudnym światem bez perspektyw. 'Ale to nie jest człowiek, to grzyb...'




Zdjęcia jeszcze sprzed dwóch tygodni, brakuje oczywiście Górnej, która nie raczy wysłać zdjęć z nią...

Dzisiaj myślałam że się uduszę ze śmiechu, na biologi. Ja nie wiem, nie spotkałam się jeszcze z nikim, kto by wsuwał całe jabłko razem z ogryzkiem! Może już się przyzwyczajam, albo inni, bo to już zaczyna się ten moment kiedy okazuje się, kto, z kim, jak i dlaczego, kto chowa podłe przebiegłostki za sztucznym uśmiechem, cicha woda, widać też z kim da się poważnie porozmawiać, a z kim bawić do upadłego. No chociaż z tą zabawą wyjdzie dopiero jutro, przecież idziemy na Grubsona maluuszki! <3


Silny człowiek jest najsilniejszy, będąc samemu...

piątek, 30 września 2011

008 Dwa odbicia: uśmiech i nienawiść

Gdybym potrafiła to zrozumieć... Zmiany do których tak bardzo mnie ciągnie, które tak bardzo pobieram, a których sama nie potrafię zaakceptować. Nie można się oszukiwać. Nic nie będzie już jak dawniej, wszystko idzie do przodu łącznie ze mną... Ale... Mam tak ogromną słabość do tego miejsc i ludzi, że uśmiech sam ciśnie się na buzie. Zdążyłam już zapomnieć o tym wszystkim, a przecież... dobrze się skończyło, bez ofiar można by rzec. Tylko czy takie cofanie się jest dobre, a może ja właśnie poszłam do przodu, bo nie traktuję już tego wszystkiego tak jak kiedyś? Wiem jedno! Zawsze mam ogromny mętlik w głowie, zawsze zastanawiam się 'co by było, gdyby' i dlaczego w ogóle o tym myślę.. 

Nie wiem jak nazwać to, co o tym myśleć. Nie szczere słowa wypowiadane prosto w oczy, jestem tego świadoma, ale chcąc nie chcąc muszę uwierzyć. Pomiędzy myślami ja sama chcę pozbyć się tych negatywnych, a tylko wiarą w te właśnie kłamstwa mogę to załatwić. Niech mnie to nie obchodzi!
A ja? Ja w dalszym ciągu nie potrafię odnaleźć się w nowym otoczeniu, pomimo, że spotykam wspaniałych dookoła mnie ludzi. Widzę, problemy każdego odbijające się jedynie w lustrze. Każdy coś ukrywa, każdy chowa jakieś tajemnice, każdy ma drugie dno. Doszukuję się tego na siłę próbując odnaleźć coś znajomego, coś co da mi poczucie bezpieczeństwa. To jeszcze nie ten moment, nie ten czas. Musze odnaleźć siebie w tym wszystkim i stworzyć to, co chcę.

No a dzisiaj całkiem przyjemnie spędzony wieczór z dziewczynami powyżej. Jutro również zapowiada się dosyć sympatyczne ognisko. MAMY JESIEŃ! Przechodząc pod kolorowymi liśćmi spadającymi na chodnik, w głowie mimo wszystko również pojawiają się kolorowe myśli, dające nadzieję na nadchodzący lepszy czas. Czekamy wszyscy z niecierpliwością...

sobota, 17 września 2011

007 Gdyby każdy wiedział...


Czuję się tak strasznie dziwnie, bez własnego miejsca, tracę jakiekolwiek poczucie bezpieczeństwa. Znowu to cholerne uczucie, kiedy chcę ale nie mogę, kiedy wiem, że stać mnie na więcej, kiedy coś ucieka mi sprzed nosa a ja nie mogę tego złapać i sprawdzić.

Trochę z dzisiaj




Wracamy do punktu wyjścia, czyli użalanie się nad sobą, sorry ale najwyższa pora nazwać rzeczy po imieniu. Nie wiem co się stało ludziom, ale ... brak słów.... Nic mi się nie chce.

poniedziałek, 15 sierpnia 2011

006 na na na skaczemy do góry

Jezu! Ludzie jak ja się cieszę, sama nie wiem z czego...




Zdjęcia jeszcze z nocki u Medżi, na których brakuje mi MG. Dzisiaj przesiedziałam prawie cały dzień w domu oglądając pierdoły, dopiero potem uciekłam na miasto z Ewcią.

Jestem teraz tak pozytywnie nastawiona do wszystkiego... Martyna NY <3

Moja ręka drży, ale serce nie.

piątek, 29 lipca 2011

004 badajogo

                                               Jakie to wspaniałe miejsce na spotkanie z przyjacielem.

          xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

środa, 27 lipca 2011

003 pieprzony świat, nierealny



~Stanowię całość. Podstawą sztuki, a więc i muzyki jest prowokacja, a prowokować można tylko całą sobą~



~Ludzie, którzy twierdzą, że potrzebują narkotyków, aby osiągnąć kreatywność, gadają bzdury. Nie jestem laską, która co noc jest na haju. Wstaję rano, robię kawę i rozmawiam przez telefon w sprawie następnego teledysku~

poniedziałek, 25 lipca 2011

002 aż do końca




Wszystkie plany tak dokładnie poukładane. Mogliby chociaż zobaczyć to co chcesz im pokazać, mogliby chociaż udawać, że wierzą w tą szopkę. Ciekawe co jest lepsze, mówienie prawdy i tylko prawdy, czy tego co w danej chwili chcą usłyszeć?

Fajna Sfera, przynajmniej nie zmarnowałyśmy dnia w domu. Fajnie byłoby tak pohasać po trawie w słońcu, albo po prostu się w nim wygrzewać razem z ziomkami. Takie wakacje to nie wakacje, to męczarnia... Jedyny plus to fakt, że przynajmniej nie nudzę się sama... 

niedziela, 24 lipca 2011

001 from the beginning

zdj. MG Mars, Wera, ja

A co stało by się, gdyby każdy pokazywał kim jest naprawdę już od pierwszego spotkania? Bez masek i fałszywego uśmiechu? Czy łatwiej odnajdywalibyśmy w ludziach prawdziwych przyjaciół ?

Wakacje, wakacje, wakacje... Co jest z tą cholerną pogodą?