Czym jest zemsta i dlaczego tak często się jej domagamy? Odwet za wyrządzoną nam krzywdę, postrzegany jako szkodliwy. Kieruje nami osobista żądza odegrania się na przeciwniku. „Oko za oko, ząb za ząb”.
Ktoś po prostu zaszedł nam za skórę, więc teoretycznie zasługuje na nauczkę, niech wie z kim zadziera. Wściekłość i nienawiść, które zazwyczaj idą w parze. Uczucie wyższości. Wiesz że jesteś w stanie odwdzięczyć się komuś z przytupem. Potwornie negatywne zjawisko. Głupota, w której całkowicie się zatracamy, pochłania. Nie powinniśmy przecież żądać czyjegoś zła dla własnej satysfakcji. Niszczenie drugiego człowieka to jak powiedzenie 'po trupach do celu. 'Złe' zjawisko daje nam to podłe uczucie wyższości. Pojawia się z Nienacka i zadawala, daje satysfakcję. Cholerną satysfakcję z wygranej! Gdyby nienawiść pojawiała się znikąd, zdecydowanie łatwiej byłoby ją zwalczyć... zawsze znalazłby się sposób na ogarnięcie czyjejś wady lub po prostu bliższe poznanie danej osoby. Gorzej jest natomiast gdy to negatywne uczucie wywodzi się właśnie z bliższego poznania. Ktoś po prostu prowokuje nas swoim zachowaniem. Obraca nasze słowa w kłamstwo i nastawia innych ludzi przeciwko. Dlaczego takie głupoty w ogóle zaprzątają mi głowę? Wszystko tez zależy od tego kim jesteśmy. Jedni wolą zapomnieć, a inni rozdrapują na siłę rany, chcąc zemsty za jakąś głupotę. Coś co pochłania całkowicie. Mówi się, że zemsta nie przynosi żadnych korzyści, no, przynajmniej nie powinna. Dlaczego zatem powołujemy się na nią? Dlaczego tak często się jej domagamy i dlaczego to zadowolenie bądź co bądź jest? Czemu w oczach pojawia się błysk przy samym planowaniu? Jak mówią, ZEMSTA JEST SŁODKA! Ile chcę a ile mogę. Ile potrafiłabym zrobić, ile powiedzieć i ile tylko pomyśleć? Podobno wyrządzona krzywda wraca. To byłoby sprawiedliwie... Wtedy nauczylibyśmy się zaczynać od siebie.
Po raz enty, podnoszę się, nie sama, ale jednak. Po raz enty wmawiam sobie, że to już ostatni. Po raz enty wszystko kręci się wokół nienawiści. Ale nie zmienię swojego nastawienia, podając komuś dłoń, padam na kolana, zupełnie jak nożem w plecy. Tylko… ja wstanę, zawsze wstaję, on nie wstanie, będzie upadał przed nami wszystkimi, ale już nie będzie mi żal, już nie będzie mi przykro. Będę potrafiła zaśmiać się w oczy, kiedy tracisz coś, z własnej głupoty, pora nauczyć się, że za błędy się płaci-słono.
Zwykłość dzisiejszego dnia jest nieco poniżej normy. Jestem dalej w szoku, po genialnym czynie Martynki 'czyje to było? powiedz, że tego nie zrobiłaś, błagam' :D
Wieczorem z Górną Geminji. Mariusz ... ŚCIANA -.- Ale poprawiłaś mi humor, po tym całym chorym dniu, pośmiałam się z głupotek i zapomniałam o bzdurach. Seans filmowy ułożony na całą przerwę świąteczną i ferie, ale gdybym nas nie znała, jeszcze pomyślałabym, że nam to wypali, pomyślałabym, że nie zastąpimy tego różnymi innymi pierdołami, które będziemy potem wspominać hooohoooohoohoohohohohhoh!♥♥♥♥♥

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz